Wywiad z Katarzyną Maniszewską, autorką książki ,,Podróżnik bez powodu. Łut szczęścia.”

Dlaczego podróże, skąd u Ciebie taka pasja?

Ciężko odpowiedzieć, nikt mnie specjalnie nie zainspirował. Po prostu pewnego dnia, jakieś 6 lat temu, postanowiłam wybrać się gdzieś samodzielnie. I tak już zostało. Być może trochę w tej decyzji pomógł couchsurfing. Pierwszy raz wybrałam się sama do Lizbony i tam spotkałam ludzi, którzy couchsurfowali, ale głównie podróżowali w pojedynkę. Podczas mojej pierwszej dalszej i samodzielnej wyprawy – na Sri Lankę – również korzystałam z tego sposobu, co okazało się niezwykle pomocne, a z osobami wówczas poznanymi koleguję się do dziś. Ale przede wszystkim – ja bardzo lubię się uczyć, nie ma lepszej szkoły niż podróże. Zwłaszcza samodzielne.Swiatynie_Bagan_w_Birmie

Czy podróże były wcześniej w jakiejś strefie planów, marzeń? Chciałaś wcześniej ich spróbować, czy była to spontanicznie decyzja i od razu daleki wyjazd?

Od zawsze interesowały mnie podróże, chociaż nie sądziłam, że będę w mogła sobie pozwolić, czy to czasowo, czy finansowo na takie dalsze wyjazdy. Bardzo intensywnie pracowałam, a wcześniej łączyłam dwa kierunki studiów z zatrudnieniem na cały etat. Było to  dużym wyzwaniem i brakowało mi czasu na cokolwiek. Chyba dopiero na pewnym etapie przyszedł swego rodzaju luksus wolnych chwil.

Twoja książka to  opowieść o podróży i poznawaniu nieznanych miejscach, lecz przede wszystkim o nowych doznaniach, emocjach i poznawaniu ludzi, czy właśnie to jest dla Ciebie najważniejsze?

W samotnej podróży najważniejsi są ludzie. Dlatego podkreślam, jak ważna jest otwartość. Na obcych. Dzięki temu też, swoją drogą, można najwięcej dowiedzieć się o świecie.

Książka jest poświęcona kilku podróżom, w większości azjatyckim. Co sprawia, że chcesz wracać w ten region świata?

Od czegoś trzeba było zacząć. Mam nadzieję, że w przyszłości zwiedzę również inne zakątki globu. Azja jest niezwykle różnorodna i fascynująca. Jest też znakomita na początek samotnego podróżowania, zwłaszcza niskobudżetowego – bezpieczna i dość tania. Do wyboru Azji skłoniły mnie zatem prozaiczne powody. Ale jak już zaczęłam, to chciałam zobaczyć więcej z tego regionu.

Wiele osób nie potrafi się nasycić Azją, gdy pozna już ją, to stale do niej wraca. Zamierzasz ponownie udać się w ten region, czy w następnym wyjeździe skierujesz się w zupełnie inne miejsce?

Dzieje się tak, właśnie dlatego, jak sądzę, że Azja jest tak różnorodna. Można tam jeździć wiele razy i zawsze odkryje się coś nowego. Najbliższy wyjazd planuję jeszcze raz na wyspę Sulawesi, tym razem chciałabym zwiedzić środek wyspy, gdzie położony jest park narodowy Lore Lindu, z bardzo ciekawymi i tajemniczymi statuami (a’la Wyspa Wielkanocna). Niewielu turystów tam dociera, bo droga jest trudna, a region był do niedawna miejscem walk na tle etnicznym i religijnym.  Poza tym z marzeń podróżniczych jest jeszcze np. Ciudad Perdidaw Kolumbii – do “Zaginionego Miasta”, mam nadzieję, dotrzeć w przyszłym roku.Maniszewska Podróżnik bez powodu - do wywiadu

Nie lubisz pytań o to, czy nie boisz się podróżować w pojedynkę,ale czy sądzisz, że ten fakt wpływa jakoś na nastawienie ludzi wokół Ciebie w trakcie wyprawy?

Z pewnością. W większości wpływa pozytywnie. Kiedy jest się samemu łatwiej nawiązać kontakt z miejscowymi, są bardzo często zaciekawieni, pytają czemu podróżuję sama i czy się nie boję (to ostatnie pytanie pojawia się zawsze, niezależnie od tego, gdzie trafię…)

Już po spisie treści można stwierdzić, że muzyka zajmuje ważne miejsce w Twoim życiu. Czy odtwarzacz i zapas utworów jest dla Ciebie jednym z podstawowych elementów wyposażenia wyprawowego?

Tak, mogę nie mieć przewodnika czy mapy, ale soundtrack do każdej podróży jest priorytetowy!

Jaką muzykę zabierasz w swoje podróże? Jest to w większości stały zestaw ulubionych kawałków, czy raczej specjalnie skomponowana lista dopasowana do danego miejsca?

Zwykle wybieram muzykę pod kątem danej wyprawy. Chociaż, mam kilka utworów, które mi zawsze towarzyszą np. All Along the Watchtower. Uwielbiam Hendrixa. Generalnie, przed wyjazdem zastanawiam się, jaka   muzyka pasowałaby do danego miejsca. Jednak często, jak już gdzieś ląduję, okazuje się, że przypominają mi się zupełnie inne utwory (jak choćby na Borneo – What a Wonderful World, czy w Indonezji – Take It As It Comes Doorsów – których to nie miałam ze sobą, a pasowałyby idealnie jako ścieżka dźwiękowa).

Widać, że muzyka jest twoim towarzyszem. Jakie znaczenie ma ona dla Ciebie już na miejscu? Wzmacnia odczucia? Pozwala lepiej odpocząć, gdy można i dodaje energii, gdy jest potrzebna?

Muzyka dodaje energii, pozwala odpocząć, wzmacnia odczucia. Wszystko to prawda, ale dla mnie jest po prostu integralną częścią życia, w tym podróży. Trochę to kiczowato brzmi, ale tak właśnie jest. Ja po prostu lubię muzykę rockową i słucham jej właściwie, kiedy tylko mogę.Wyspa_Wielkanocna_moze_okladka

A już na miejscu starasz się poznać jakaś lokalną muzykę?

Rzadko mi się to udaje. Zwracam uwagę na dźwięki, które słyszę oczywiście (czy to z magnetofonów, czy lokalne śpiewy/granie), ale żebym np. kupowała płyty z lokalną muzyką – raczej nie. Może w sumie powinnam, ale dotychczas nie był to punkt podróży, na który zwróciłabym szczególną uwagę. I jeszcze jedna uwaga – to nie jest tak, że cały czas podczas podróży gdzieś chodzę ze słuchawkami na uszach. To by “nieco” utrudniało komunikację – słucham, kiedy jestem sama.

Część podróży odbyłaś bez przygotowania, bez informacji o kraju, co to Ci dało? Nie żałowałaś, że nie zobaczyłaś w danym kraju czegoś, co jest podstawową atrakcją turystyczną?

To też prawda, podróżuję zwykle bez gruntownego przygotowania (eufemistycznie rzecz ujmując). Ale nie żałuję. Co z tego, że nie zobaczyłam kolejnej świątyni XY? Za to spotkałam kogoś, od kogo czegoś ciekawego się dowiedziałam, albo trafiłam na najzwyklejszą wieś, gdzie mogłam się przekonać, jak wygląda prawdziwe życie w danym regionie. Trzeba zdać się na los. A – odpukać – każda moja dotychczasowa podróż była arcyciekawa. Czy coś w tym zmieniłby jakiś kolejny zabytek czy atrakcja turystyczna? Nie sądzę. To trochę zależy od tego, czego oczekujemy od podróży. Jeśli pragnie się fajnych fotek na tle zabytków – to trzeba iść szlakiem z przewodnika, a jeśli wiedzy o krajach i kulturze, warto wybrać drogę poza utartym szlakiem. Chociaż, ja również zwiedzam różne „znane” zabytki podczas podróży. Angkor, Taj Mahal…

Wspominasz, że piszesz w trakcie podróży, czy to jest wyłącznie kwestia spożytkowania wolnych chwil i zaoszczędzenia czasu, czy stoi za tym coś więcej?

Lubię pisać „na gorąco”, również dlatego, że pamięć jest ulotna, i warto mieć choć krótkie notatki z nazwami, sytuacjami. Zwłaszcza w takich podróżach pełnych wrażeń, informacji, obserwacji łatwo później o czymś zapomnieć.

Kończąc już zapytam, czy to, że jesteś naukowcem współpracujesz z Centrum Badań nad Terroryzmem, wpływa jakoś na podróże? Sądzisz, że zwracasz uwagę na trochę inne rzeczy niż typowy turysta?

Zwłaszcza na te związane z terroryzmem. Brzmi jak żart, ale właściwie tak jest, jak się nad tym zastanowię – zwracam uwagę na sytuację polityczną w szczególności pod kątem lokalnych konfliktów, .o czym również przeczytać można w „Podróżniku bez powodu”.

,,Podróżnik bez powodu. Łut szczęścia.”